Uwaga ! Możliwe treści uznawane za niewłaściwe dla osób niepełnoletnich. Czytasz na własną odpowiedzialność.
Podkład: System of a down - Psycho
Anatole Tole Boone

Właściwie nie wiem, co robię, ale biegnę w stronę drzwi, myślę tylko o narkotykach, przekręcam klucz w zamku i nagle dociera do mnie, że ja też się boję.
ID
* 05.05.1995, Tuluza (Francja)
* Najstarsze dziecko francuskiej bioarcheolożki i miejscowego astronoma
* Język francuski, angielski i esperanto
* Podwójne obywatelstwo
* Mariesville głównym domem przez całe dzieciństwo
* Miejsce narodzin jedynie letnią przystanią
* Przez wielu nadal traktowany jak rodowity mieszkaniec, przez innych jak diabeł z ostatniego kręgu piekła
* Wokalista wspierający oraz basista zespołu Muspel grającego rock alternatywny z elementami bluesa
* Powrót do miasteczka po ponad dziesięciu latach koncertowania
* Oficjalna wersja sprzedana mediom głosi, że jego organizm potrzebował dłuższego resetu z powodu zbyt dużej dawki stresu związanej z ostatnim tournée po Europie
* W rzeczywistości stara się zerwać z nałogiem narkotykowym i odzyskać względy dawnej dziewczyny
* Rodzina obecnie nawet nie chce na niego spojrzeć, więc chwilowo zaszył się w starym drewnainym domu porośniętym bluszczem w dzielnicy Riverside Hollow
* Najstarsze dziecko francuskiej bioarcheolożki i miejscowego astronoma
* Język francuski, angielski i esperanto
* Podwójne obywatelstwo
* Mariesville głównym domem przez całe dzieciństwo
* Miejsce narodzin jedynie letnią przystanią
* Przez wielu nadal traktowany jak rodowity mieszkaniec, przez innych jak diabeł z ostatniego kręgu piekła
* Wokalista wspierający oraz basista zespołu Muspel grającego rock alternatywny z elementami bluesa
* Powrót do miasteczka po ponad dziesięciu latach koncertowania
* Oficjalna wersja sprzedana mediom głosi, że jego organizm potrzebował dłuższego resetu z powodu zbyt dużej dawki stresu związanej z ostatnim tournée po Europie
* W rzeczywistości stara się zerwać z nałogiem narkotykowym i odzyskać względy dawnej dziewczyny
* Rodzina obecnie nawet nie chce na niego spojrzeć, więc chwilowo zaszył się w starym drewnainym domu porośniętym bluszczem w dzielnicy Riverside Hollow
Księga życia
Każdy dzień zaczynasz od wiązanki wulgaryzmów pod adresem managera zespołu, wraz z którym przez ostatnie trzynaście lat zwiedzałeś wszystkie kontynenty. Przeklęty facet ponad dwa tygodnie wcześniej dał ci jasne ultimatum - albo natychmiast zaczniesz detoksykację organizmu albo podrze twój kontrakt. Wiedziałeś, że w obecnej sytuacji nie miałbyś sił, by zaczynać wszystko od nowa, więc niechętnie mu ustąpiłeś i z pozornie pochyloną w pokorze głową wróciłeś do rodzinnego Mariesville. Ziarenka piasku pośród wielkiej pustyni jakich pełno na mapie świata. Miejsca tak duszącego, że już za młodu przypominało ci więzienie. Teraz, gdy poznałeś smak sławy jest jeszcze gorzej. Choć zdecydowana część miejscowych jakimś cudem nadal traktuje cię jak tego trochę postrzelonego dzieciaka od Boone'ów, ty sam nie czujesz się już jednym z nich. Wyglądając niczym cień dawnego siebie, prawdę powiedziawszy sam nie wiesz już za bardzo kim tak właściwie jesteś. Sławną gwiazdą rocka, a może jednak powoli rozlatującą się maszynerią czepiająca się usilnie tych niewielu sprawnych elementów trzymających ją wciąż przy życiu ? Codzienne kontrolne wizyty pielęgniarki z ośrodka leczenia uzależnień sprawiają, że dosłownie masz ochotę popełnić samobójstwo. Kilka razy zresztą już próbowałeś, lecz twój niezwykle skołowany przez nadmiar prochów krążących ci w żyłach Anioł Stróż za każdym razem w ostatnim momencie wymyślał jakiś genialny sposób, by ci w tym przeszkodzić. W sumie, jakby spróbować spojrzeć na ostatnie dni twojej historii z pewnego dystansu, kilka szczegółów można by uznać nawet za nieco zabawne. Surowo zabraniają ci sięgania po wszelkie proszki, a jednocześnie szprycują cię setkami zastępników, które ostatecznie też są przecież zwykłymi chemikaliami. Nie chcą pozwolić ci na danie koncertu nawet w pobliskim Camden, ale przeciwko chwyceniu za ukochaną gitarę basową podczas wieczorków tematycznych w The Rusty Nail zdają się już nie mieć nic przeciwko. Czasem najchętniej pokazałbyś im wszystkim fucka i wyjechał gdzieś w dal, lecz wtedy nieodmiennie przypominasz sobie o tej jedynej kobiecie, na której widok serce omal nie wyskoczy ci ze zdecydowanie zbyt chudej piersi. To jej głos, zapach, a nawet spojrzenie rzucone w twoją stronę podczas przypadkowego spotkania na chodniku sprawia, że nagle znowu znajdujesz w sobie wystarczająco dużo siły, by walczyć dalej.
Zakurzona półeczka
* Nieświadomy ojciec
* Od niedawna opiekun Aresa (łajki rosyjsko-europejskiej), który ponoć wcześniej nie dał nikomu się nawet do siebe zbliżyć
* Właściciel motoru Suzuki GSX-R1000
* Tatuaż przedstawiający połączenie Słońca i Księżyca na prawym ramieniu, kałamarnicę na lewym i kruka na szyi
* Od niedawna opiekun Aresa (łajki rosyjsko-europejskiej), który ponoć wcześniej nie dał nikomu się nawet do siebe zbliżyć
* Właściciel motoru Suzuki GSX-R1000
* Tatuaż przedstawiający połączenie Słońca i Księżyca na prawym ramieniu, kałamarnicę na lewym i kruka na szyi
Odautorsko
[Cześć, hej! Nie możemy się już doczekać wątku <3
OdpowiedzUsuńPsss... jakoś nie wierzę, że Anatole wróci na dobrą drogę. Emma tym bardziej. :3]
emma cooper
Emma nie usłyszała pierwszego pukania. Ani drugiego. Szczerze mówiąc, nie usłyszała nawet trzeciego, bo akurat pochylała się nad kuchennym stołem, sprzątając brudne naczynia i wkładając je do zlewu. Nienawidziła sprzątać i szczerze ubolewała nad brakiem zmywarki. Zresztą, nawet jakby miała jakieś wolne środki to prędzej przeznaczyłaby je na jakieś inne naprawy, bardziej potrzebne, niż zmywarka. Przechodząc przez salon i widząc śpiącego ojca w fotelu, zgasiła jedną z lampek także w domu panował półmrok. Nie miała ochoty budzić Thomasa Coopera i prowadzić go do jego łóżka. Uznała, że sam się przeniesie, kiedy będzie miał na to ochotę. Zresztą walka z nim była podobna do tej z wiatrakami. Jej ojciec był cholernie uparty i już nawet nie próbowała narzucać mu swojego zdania. Kiedy usłyszała w końcu pukanie, zmarszczyła nieznacznie brwi. Nie spodziewała się nikogo. Sąsiedzi zwykle nie pukali, tylko krzyczeli z drogi, że przyszli oddać talerz po cieście. A listonosz nigdy nie przychodził wieczorami, znacznie częściej mogli go widzieć rano. Kiedy więc otworzyła drzwi… świat na sekundę stanął. Stał tam Anatole. Ten, który był kiedyś całym jej światem. Jako nastolatka była w niego zapatrzona jak w wyśniony obrazek. To ten, którego głos ludzie znali z radia, a którego ona znała od tej najbardziej miękkiej, prywatnej strony, zanim wszystko pochłonął chaos i narkotyki. I jeszcze ten pies. Ten wielki, nieokrzesany Ares, ciągnący go do przodu jakby właśnie zobaczył właścicielkę psiego raju. — Anatole…? — jej głos zadrżał, choć nienawidziła, kiedy jej ciało zdradzało emocje, którymi nie chciała się dzielić. — Co ty… tu robisz? — jej dłoń drgnęła, jakby chciała odruchowo schować się za framugą, ale nie pozwoliła sobie na to. Nie po tylu miesiącach budowania własnych granic, własnego spokoju, własnej siły. Wzięła oddech. Wolny. Chłodny. I zatrzasnęła z impetem drzwi przed jego nosem, a przynajmniej taki był jej plan, jednak mężczyzna zablokował drzwi swoim butem. Emma zmarszczyła brwi, ciemnymi tęczówkami lustrując jego twarz.
OdpowiedzUsuń— Zgubiłeś się i mam Ci pokazać drogę do domu? — zapytała w końcu, a jej ton był lekko zadziorny. Typowy dla Emmy, kiedy próbowała zapanować nad sercem, które właśnie podskakiwało jej pod żebra jak szalone. Przez krótką chwilę patrzyła na niego tak, jak patrzy się na ducha; niegroźnego, ale takiego, którego nikt nie chciałby spotkać w środku nocy.
— Jeśli przyszedłeś znowu coś popsuć, to wybrałeś kiepski moment. — dodała ciszej, ale nie złowrogo. Za jej plecami usłyszała jakieś dźwięki ale to jej ojciec tylko coś mamrotał pod nosem,najprawdopodobniej przez sen. Emma drgnęła i odwróciła na moment głowę. Westchnęła z ulgą, widząc że wciąż pochrapywał w fotelu. A potem wróciła spojrzeniem do Anatole’a. Ciemnym, ostrożnym, w którym dawna czułość mieszała się z ostrożnością kogoś, kto już raz stracił wszystko przez zbyt wielkie serce.
— Czego chcesz? — zapytała w końcu. — Po co tu przyszedłeś? Otworzyć stare rany? Powspominać? — syknęła cicho. Bo ona naprawdę nie była pewna, czy jest gotowa znów otworzyć te drzwi szerzej niż na jedną szczelinę.
Emma.⚡️⚡️⚡️