
Ophelia Mitchell
Ophelia Jane Mitchell, urodzona 23.12.2003 roku w Mariesville ♥ rodowita mieszkanka, najmłodsza z trójki rodzeństwa, córka właścicieli kliniki weterynaryjnej i stadniny koni ♥ wiele szybko przemijających pomysłów na życie, lecz brak konkretnego i trwałego ♥ aktualnie piastuje posadę recepcjonistki w Mariesville Clinic ♥ mieszka u siostry i rozkoszuje się niezależnością ♥ opiekunka i przyjaciółka trzyletniej Irish ♥ rodzinny buntownik i opozycjonista o wybujałej fantazji, balansujący między skrajnościami —•— powiązania
——— As legend has it, you are quite the pyro
You light the match to watch it blow ———
You light the match to watch it blow ———
Gdyby bujanie w obłokach przeliczało się na pieniądze, zapewne nie musiałaby się martwić o swoje dalsze losy. W świecie fantazji bowiem żyje się lepiej i łatwiej, niż w tym realnym, zwłaszcza gdy ciężko pogodzić się z surowymi standardami tego ostatniego. Nierzadko zdarza jej się pragnąć zmian, które nigdy nie nastąpią i buntować się przeciw temu, co od stuleci biegnie utartymi szlakami — bezpiecznymi, bo znanymi, choć nudnymi i ograniczającymi rozwój. Rzeczywistość sprawia jej problem, bo jest w niej zbyt wiele sprzeczności, nielogiczności, czy też zmarnowanego potencjału, by była w stanie przymknąć na to oczy. Choć zarazem ma też smutną świadomość, że bycie w opozycji niczego tutaj nie zmieni — jedynie utrudnia życie jej samej. Cóż, rozsądek zazwyczaj podpowiada jedno, a serce zupełnie co innego; zwłaszcza serce marzycielskie i impulsywne bywa w wiecznym konflikcie z racjonalnym, nieustannie pracującym rozumem, który przecież sam sobie wielu z tych praw życia niejednokrotnie nie umie wytłumaczyć.
Mówi raczej niewiele, ale sporo za to rozmyśla, zarówno o rzeczach z kosmosu, jak i tych całkiem prawdziwych. Tyle chciałaby się dowiedzieć, tyle zmienić — w życiu, ale i w ludziach — i sprawić, że świat nabierze zupełnie nowych barw. Okresy czegoś na kształt euforii przeplatają się w niej ze stanami depresyjnymi i brakiem chęci do czegokolwiek, a praprzyczyna obu leży u stóp nadziei — że da radę ze zmianami — albo jej braku. Dużo marzy, rozmawia ze zwierzętami, wypija hektolitry białej herbaty. Książki pochłania, jak spragniony wędrowiec wodę, zna wiele ciekawostek, które nikogo nie zainteresują na dłużej i chciałaby zostać kimś, kto dokonuje rzeczy wielkich — tyle tylko, że wciąż nie wie kim.
Mówi raczej niewiele, ale sporo za to rozmyśla, zarówno o rzeczach z kosmosu, jak i tych całkiem prawdziwych. Tyle chciałaby się dowiedzieć, tyle zmienić — w życiu, ale i w ludziach — i sprawić, że świat nabierze zupełnie nowych barw. Okresy czegoś na kształt euforii przeplatają się w niej ze stanami depresyjnymi i brakiem chęci do czegokolwiek, a praprzyczyna obu leży u stóp nadziei — że da radę ze zmianami — albo jej braku. Dużo marzy, rozmawia ze zwierzętami, wypija hektolitry białej herbaty. Książki pochłania, jak spragniony wędrowiec wodę, zna wiele ciekawostek, które nikogo nie zainteresują na dłużej i chciałaby zostać kimś, kto dokonuje rzeczy wielkich — tyle tylko, że wciąż nie wie kim.
——— But love was a cold bed full of scorpions
The venom stole her sanity ———
The venom stole her sanity ———