14.11.1999; prezenterka radiowa w Mariesville Radio; rodowita mieszkanka
Pierwszy raz rozbrzmiała w szkolnym węźle radiowym – melodyjna, pewna siebie, trochę zbyt poważna jak na swój wiek. Czytała ogłoszenia o zebraniu samorządu, przypominała o zakazie biegania po korytarzach i uroczyście odliczała dni do wakacji. Nauczyciele szybko zauważyli, że potrafi mówić tak, jakby ktoś naprawdę chciał jej słuchać. Dla większości uczniów był to tylko szkolny obowiązek. Dla niej stanowiło to pierwszą próbę, pierwszy kęs świata, który na nią czekał.
Z czasem przestało jej wystarczać małe miasteczko w Georgii, w którym każdy znał historię każdego domu, a marzenia miały tendencję do kurczenia się pod ciężarem codzienności. Wyjechała niemal bez oglądania się za siebie, w pogoni za czymś większym – za miejscem, gdzie nikt nie będzie mówił jej, kim powinna być.
Boston okazał się głośny, chaotyczny i dokładnie taki, jakiego potrzebowała. Praca w WBZ NewsRadio 1030 była pierwszą rzeczą, która naprawdę smakowała jak spełnienie. Mikrofon, czerwone światełko w studio, słuchacze po drugiej stronie. Między kolejnymi audycjami zapisywała w notesach zdania, pomysły, sceny. Z tych zapisków powstały dwie książki. Jedna z nich niespodziewanie trafiła na listę bestsellerów Amazona, co przez kilka tygodni sprawiało, że jej telefon nie przestawał dzwonić, dlatego podpisała kontrakt na kolejną powieść.
A potem wszystko nagle się zatrzymało.
Telefon z Mariesville przyszedł w środku zwyczajnego dnia. Wystarczyło kilka słów, żeby Chicago przestało mieć znaczenie. Starszy brat i jego żona zginęli nagle, zostawiając po sobie dom, niedomknięte sprawy i rodzinę, która rozsypała się w jednej chwili.
Wróciła więc do Riverside Hollow, nie bez żalu zostawiając za sobą wygodne, wielkomiejskie życie. Teraz mieszka w starym domu, który pamięta lepsze czasy. Opiekuje się starzejącym się ojcem, który coraz częściej zapomina, gdzie odłożył okulary, kulawym psem - Dexterem, który chodzi za nią jak cień, zbuntowanym nastolatkiem, który uważa ją za intruza w swoim życiu, i sześcioletnią dziewczynką, która z jakiegoś powodu uznała, że jej zagubiona w nowym świecie ciotka jest kimś, w czyich ramionach można się schować przed potworami spod łóżka.
Dom powoli wraca do życia pod jej rękami. Zdziera stare tapety, naprawia skrzypiące schody, maluje ściany w kolorach, które mają udawać nowy początek. Kiedy potrzebuje ciszy, ucieka z laptopem do starej altanki w ogrodzie. Konstrukcja jest krzywa, dach przecieka przy każdym większym deszczu, ale to jedyne miejsce, w którym nikt jej nie woła.
Siedzi tam godzinami, stukając w klawiaturę, czasem z papierosem w ustach, co stanowi jej niechlubny sekret.
W jej książkach bohaterki są odważne, zdecydowane i zawsze wiedzą, co zrobić w chwili próby. Ratują innych, naprawiają świat, znajdują właściwe słowa w odpowiednim momencie. Czasami, kiedy zamyka laptopa i patrzy na pochylony dach altanki, ma wrażenie, że pisze właśnie o wszystkim tym, czym sama nigdy nie potrafiła być.
Z czasem przestało jej wystarczać małe miasteczko w Georgii, w którym każdy znał historię każdego domu, a marzenia miały tendencję do kurczenia się pod ciężarem codzienności. Wyjechała niemal bez oglądania się za siebie, w pogoni za czymś większym – za miejscem, gdzie nikt nie będzie mówił jej, kim powinna być.
Boston okazał się głośny, chaotyczny i dokładnie taki, jakiego potrzebowała. Praca w WBZ NewsRadio 1030 była pierwszą rzeczą, która naprawdę smakowała jak spełnienie. Mikrofon, czerwone światełko w studio, słuchacze po drugiej stronie. Między kolejnymi audycjami zapisywała w notesach zdania, pomysły, sceny. Z tych zapisków powstały dwie książki. Jedna z nich niespodziewanie trafiła na listę bestsellerów Amazona, co przez kilka tygodni sprawiało, że jej telefon nie przestawał dzwonić, dlatego podpisała kontrakt na kolejną powieść.
A potem wszystko nagle się zatrzymało.
Telefon z Mariesville przyszedł w środku zwyczajnego dnia. Wystarczyło kilka słów, żeby Chicago przestało mieć znaczenie. Starszy brat i jego żona zginęli nagle, zostawiając po sobie dom, niedomknięte sprawy i rodzinę, która rozsypała się w jednej chwili.
Wróciła więc do Riverside Hollow, nie bez żalu zostawiając za sobą wygodne, wielkomiejskie życie. Teraz mieszka w starym domu, który pamięta lepsze czasy. Opiekuje się starzejącym się ojcem, który coraz częściej zapomina, gdzie odłożył okulary, kulawym psem - Dexterem, który chodzi za nią jak cień, zbuntowanym nastolatkiem, który uważa ją za intruza w swoim życiu, i sześcioletnią dziewczynką, która z jakiegoś powodu uznała, że jej zagubiona w nowym świecie ciotka jest kimś, w czyich ramionach można się schować przed potworami spod łóżka.
Dom powoli wraca do życia pod jej rękami. Zdziera stare tapety, naprawia skrzypiące schody, maluje ściany w kolorach, które mają udawać nowy początek. Kiedy potrzebuje ciszy, ucieka z laptopem do starej altanki w ogrodzie. Konstrukcja jest krzywa, dach przecieka przy każdym większym deszczu, ale to jedyne miejsce, w którym nikt jej nie woła.
Siedzi tam godzinami, stukając w klawiaturę, czasem z papierosem w ustach, co stanowi jej niechlubny sekret.
W jej książkach bohaterki są odważne, zdecydowane i zawsze wiedzą, co zrobić w chwili próby. Ratują innych, naprawiają świat, znajdują właściwe słowa w odpowiednim momencie. Czasami, kiedy zamyka laptopa i patrzy na pochylony dach altanki, ma wrażenie, że pisze właśnie o wszystkim tym, czym sama nigdy nie potrafiła być.
good morning, Mariesville