Przysłonięta karta -> Anatole Boone
Kiedyś założył się z kolegami, że zje pizzę z ananasem. Wygrał, ale nigdy nie przyznał, że naprawdę mu smakowała.
Pozornie
niepozorna, rodzinna firma Morbido Bianco od lat kojarzona jest ze żrącym
luksusem i kuszącą niedostępnością. Niewielkie, dopracowane kolekcje oraz
niezmienna, najwyższa jakość sprawiły, że rodzinny interes od lat przynosił
zadowalający zysk oraz popularność na rynku marek luksusowych. Kaszmir, z
którego ręcznie produkowano ubrania Morbido Bianco od lat klasyfikowany jest na
podium światowej jakości, a ci, którym udało się zdobyć najdrobniejszy produkt
spod igły tej marki, zaznać może wybiórczego luksusu, wartego niemal każdych
pieniędzy.
Choć
główny rynek oraz charakter rodziny kojarzony jest przede wszystkim z gorącą
Italią, niewielu wie, że początki działalności firmy przypadają na obrzeża
Mariesville, gdzie pradziadek Gustavo prowadził niewielką farmę kóz. Młodociane
małżeństwo jego jedynego syna, ze zdolną krawcową pochodzącą z Włoch
zapoczątkowało rozwój rodzinnego interesu, który trwa nieprzerwanie od przeszło
pięćdziesięciu lat. Z biegiem lat farma kóz kaszmirskich rozrastała się, a
pozycja rodziny umacniała się w klasie wyższej. Niewielki dom miejscowej
rodziny zmienił się na rezydencję w bogatszej części miasta, a niemal wszyscy
żyjący wówczas członkowie zmienili nazwisko na rodowe nazwisko włoskiej
krawcowej.
Tworząc
pozorną tradycję, ojciec Gustavo sprowadził po studiach kolejną włoską żonę,
która w hołdzie rodzimej miejscowości, przed laty założyła w Mariesville jedyny
butik Morbido Bianco na terenie USA. Jego siostry pozostały natomiast w Rzymie,
dbając o rozwój i pozycję marki w docelowym rynku i doglądając by kolejne
pokolenie kształtowało się na godnych, równie tradycjonalnych następców.
On od zawsze czuł się bardziej
Włochem. Gorące korzenie wybuchowej matki buzowały w jego młodzieńczych żyłach,
rozpalając żądze wrażeń. Chciał poznawać, doznawać, szukać.
Głośny,
trochę zbyt zabawowy, a za mało odpowiedzialny.
Miał
być najsłabszym filarem. Nieokiełznanym ogierem, który nie trzymany za wodze,
mógł sprowadzić klęskę na tradycjonalną firmę. Gorszy brat, który żył z dnia na
dzień, nie snując dalekosiężnych planów. Ten, którego trzeba było nakierować na
odpowiednie tory, by wpasował się w nałożony szablon.
Chętnie
zmieniał miejsce zamieszkania, szkoląc się w kilku europejskich miastach. Jego
serce umocowane było jednak w gasnącym o zachodzie Rzymie, który przybierał
czerwonawe, rozpalające barwy. W czarnej, aromatycznej kawie i gorącej,
włoskiej miłości, która nierzadko kończyła się wraz już ze wschodem słońca.
Usiłował
zerwać z siebie łatkę gorszego brata. Planował, na przekór dziwnym tradycjom,
pozostać z siostrami w rzymskim raju. Chciał kreować własną, nowoczesną wizję
marki. Rozpraszać jej sidła na kolejne europejskie miasta. I pozbyć się
przypisanej pozycji transparentnego członka wyjątkowo włoskiej rodziny Bianco.
Afera
finansowa, po której jego starszy brat trafił za kratki, zatrząsnęła
fundamentalnym porządkiem firmy i spokojem tradycjonalnej rodziny. Zatrząsnęła
też wizją jego dotychczasowego życia, z ukrycia otwierając w jego głowie furtkę
późnej dojrzałości. Niespiesznie wyciszając jego głośne usposobienie, kryjąc
ziarna wpajanych przez lata przestarzałych wartości, które w końcu miały
wykiełkować.
Wezwany
do jabłkowego zadupia na dłużej, choć wciąż broni się rękami i nogami. Miał
wrócić z obiecaną włoską żoną, ale przecież zapomniał jej znaleźć.
Zapomniał też wspomnieć rodzicom, że firma zaczyna mieć poważne problemy finansowe i włoska sielanka powoli biegnie ku upadkowi.
♘♘♘
Ciao di nuovo!
fc: młody Al Pacino
wedsdxxc@gmail.com
Poniższe wpisy mogą zawierać treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.
