Charlene Tartt
21.03.2003 ~ niespełnione marzenia ~ pomaga rodzicom modernizować Tartt's Ranch, połączyć hodowlę bydła i stadninę z ośrodkiem wczasowym ~ studentka zarządzania
21.03.2003 ~ niespełnione marzenia ~ pomaga rodzicom modernizować Tartt's Ranch, połączyć hodowlę bydła i stadninę z ośrodkiem wczasowym ~ studentka zarządzania
Charlene Tartt była dziewczyną, o której w Mariesville mówiło się ona stąd wyjedzie. Córka właścicieli rancza, wychowana między końmi, pyłem i dźwiękiem starych ciężarówek, ale od dziecka patrząca gdzieś dalej niż horyzont pastwisk. Balet był jej ucieczką i planem na życie,codzienne treningi, konkursy, stypendia, a w końcu upragnione przesłuchanie w Nowym Jorku. Miała wtedy dwadzieścia lat i poczucie, że wszystko wreszcie zaczyna się układać.
Po przesłuchaniu pojechała do mieszkania swojego chłopaka. Mieli świętować. Charlene wciąż miała przy sobie torbę z pointami i program z teatru, gdy weszła do środka własnym kluczem.Usłyszała śmiech dochodzący z sypialni.Zobaczyła go w łóżku z inną kobietą.Nie pamięta później wielu szczegółów. Tylko własny oddech, zbyt szybki i płytki, trzask drzwi i zimny deszcz na twarzy. Wybiegła na ulicę, nie zwracając uwagi na światła ani samochody. Pomiędzy stojącymi autami weszła prosto pod nadjeżdżającą taksówkę.Kierowca hamował, ale nie zdążył.Przeżyła. Lekarze zrobili wszystko, co mogli: operacje, rehabilitacja, miesiące ćwiczeń. Mogła chodzić. Mogła prowadzić samochód. Mogła nawet jeździć konno.Ale nie mogła już tańczyć zawodowo.Dla świata to był szczęśliwy finał. Dla niej koniec życia, które budowała od dziecka.
Wróciła do rodzinnego miasteczka z poczuciem porażki. Tartt's Ranch, które uważała za coś tymczasowego, nagle stało się jej codziennością. Bydło, stajnie, rachunki, pracownicy i niekończące się problemy gospodarstwa.
Przez długi czas funkcjonowała jak automat. Pracowała za dużo, spała za mało i unikała rozmów o Nowym Jorku. Stare baletki trzymała w pudełku na dnie szafy, jakby wyrzucenie ich oznaczało ostateczne przyznanie, że tamto życie naprawdę się skończyło.
Dopiero niedawno zaczęła patrzeć na ranczo inaczej.
Zamiast tylko podtrzymywać rodzinny interes przy życiu, postanowiła go zmienić. Sprawić, aby jej powrót tutaj miał prawdziwe znaczenie. Charlene chce połączyć tradycyjną hodowlę bydła i stadninę z nowoczesnym ośrodkiem wczasowym. Luksusowymi domkami, jazdą konną dla turystów, obozami dla dzieci i wydarzeniami organizowanymi na ranczu. Wierzy, że Mariesville może przyciągać ludzi czymś więcej niż wspomnieniem dawnego życia. A może sama próbuje sobie wmówić, że można żyć inaczej.
