Uwaga ! Możliwe treści uznawane za niewłaściwe dla osób niepełnoletnich. Czytasz na własną odpowiedzialność.
Podkład: Mumford & Sons - The Cave
Każdy związek jest trudny.Tak jak w muzyce,czasem zdarza się harmonia,a kiedy indziej kakofonia.

Data i miejsce urodzenia
20/05/1997, Livorno (Toskania, Włochy)Obywatelstwo
Włoskie i kubańskieJęzyki
Włoski, hiszpański i angielski Zawód
Animatorka w Mariesville Community CenterGrupa
Młoda profesjonalistka
Status matrymonialny
PannaHistoria & opis
Wysiadając na początku roku ze swojego Forestera pod wielką bramą prowadzącą do ich dawnej letniej willi w Orchard Heights od wielu wiosen zamieszkiwanej jedynie przez jej padre i rozglądając się uważnie dookoła, oprócz podmuchu lodowatego wiatru dostającego się pod rozpiętą kurtkę, poczuła dziwne ukłucie w klatce piersiowej. Opuściła Mariesville jako pięciolatka po kolejnej kłótni rodziców. Tamtego pamiętnego popołudnia mury te po raz ostatni były świadkiem gwałtownego zderzenia się gorącego temperamentu jej włoskiej matki i zazwyczaj statecznego kubańskiego ojca, który jednak odpowiednio długo prowokowany potrafił wybuchnąć niczym nagle przebudzony wulkan. Nie chcąc, by przyglądający się jej zza samochodowej szyby szesnastolatek nabrał jeszcze większych podejrzeń co do sprzecznych emocji wypełniających przez te wszystkie mile jej drżące serce, zdobyła się na lekki uśmiech, podczas gdy długie paznokcie wbijały się w skórę dłoni, gdy raz po raz rozprostowywała i znowu zaciskała dłonie. Nie była pewna, czy powinna go tu w ogóle przywozić. Zaledwie dwa miesiące wcześniej ich matka zmarła w szpitalu na raka piersi. Pochowała ją z własnych oszczędności, bo jej ówczesny partner i tata Elio niemal natychmiast rozpłynął się niczym kamfora. Po prawie tygodniu wysłał jej tylko krótkiego SMS-a informując, że jeśli zadzwoni do niego jeszcze chociaż raz, zgłosi ją za nękanie. W akcie desperacji przedstawiła młodego swojemu narzeczonemu, mając nadzieję, że jakoś się dogadają. Dopiero z perspektywy upływających tygodni wyraźnie dostrzega, że tak naprawdę już wtedy doskonale wiedziała, że ten proces się nie powiedzie. Sama w końcu od dawna tkwiła przy Aurelio chyba jedynie z głupiego przyzwyczajenia. Kiedy wieczorem siadali wspólnie do kolacji, w jego oczach zamiast dawnego uwielbienia widziała tylko nieme oskarżenie, którego powodu nie była niestety w stanie pojąć. Udawała jednak, że tego nie dostrzega, starając się po prostu nadal błyszczeć pośród jego znajomych niczym najjaśniejsza gwiazda na nocnym firmamencie. Moment, w którym po powrocie z zakupów zauważyła pod okiem brata wielkiego sińca momentalnie uświadomił jej jednak z całą mocą jak bardzo się oszukiwała, wierząc że to tylko chwilowy kryzys, że jeszcze nadejdą dla nich lepsze dni. Spakowała w pośpiechu swoje rzeczy, rozkazując roztrzęsionemu chłopakowi zrobić to samo, podczas gdy mężczyzna stał w progu, wypluwając istną salwę wulgaryzmów. Aż dziw, że sąsiedzi nie wezwali policji. Tym bardziej, że przez jego wrzaski przebijało się dodatkowo zajadłe szczekanie.
Jej nowe życie z daleka od portowego gwaru też nie jest kolorowe, lecz tutaj przynajmniej nie musi stale obawiać się gniewu psychopatycznego partnera. Dawniej będący mistrzem patelni ojciec teraz boryka się z objawami Alzheimera, przez co nie pamięta nawet gdzie odstawił kubek, z którego jeszcze przed sekundą pił herbatę, a co tu dopiero mówić o jakichkolwiek przepisach, szczególnie tych skomplikowanych. Olbrzymie dawki alkoholu, które wlewał w siebie przez te wszystkie samotne lata i niejednokrotnie wlewa również teraz, tylko jeszcze bardziej pogłębiają ten stan. Jedynym pocieszającym elementem tej historii jest fakt, że po wychyleniu o jednej flaszki więcej niż powinien, przynajmniej nie wdaje się w awantury. Zamiast tego błądzi zwykle po mieście, śpiewając wniebogłosy tak długo aż wreszcie całkowicie opuszczą go siły i położy się dokładnie tam, gdzie akurat stoi lub zostanie odprowadzony pod dom przez jakąś dobrą duszyczkę. Każde takie zniknięcie oczywiście przyprawia Nereę o mały zawrót głowy, bo nigdy nie może być w stu procentach pewna, czy czasem znowu nie wpadł pod samochód i nie wylądował w szpitalu tak jak to miało miejsce niedługo przed jej przyjazdem lub nie wsiadł do obcego auta i nie znalazł się w jakiejś miejscowości położonej wiele mil od tego uroczego miasteczka.
Jej nowe życie z daleka od portowego gwaru też nie jest kolorowe, lecz tutaj przynajmniej nie musi stale obawiać się gniewu psychopatycznego partnera. Dawniej będący mistrzem patelni ojciec teraz boryka się z objawami Alzheimera, przez co nie pamięta nawet gdzie odstawił kubek, z którego jeszcze przed sekundą pił herbatę, a co tu dopiero mówić o jakichkolwiek przepisach, szczególnie tych skomplikowanych. Olbrzymie dawki alkoholu, które wlewał w siebie przez te wszystkie samotne lata i niejednokrotnie wlewa również teraz, tylko jeszcze bardziej pogłębiają ten stan. Jedynym pocieszającym elementem tej historii jest fakt, że po wychyleniu o jednej flaszki więcej niż powinien, przynajmniej nie wdaje się w awantury. Zamiast tego błądzi zwykle po mieście, śpiewając wniebogłosy tak długo aż wreszcie całkowicie opuszczą go siły i położy się dokładnie tam, gdzie akurat stoi lub zostanie odprowadzony pod dom przez jakąś dobrą duszyczkę. Każde takie zniknięcie oczywiście przyprawia Nereę o mały zawrót głowy, bo nigdy nie może być w stu procentach pewna, czy czasem znowu nie wpadł pod samochód i nie wylądował w szpitalu tak jak to miało miejsce niedługo przed jej przyjazdem lub nie wsiadł do obcego auta i nie znalazł się w jakiejś miejscowości położonej wiele mil od tego uroczego miasteczka.
Cienie & promienie
* Opiekunka stadka borzoi: Miry, Sola, Freja i Frei oraz Nino.
* Zastępcza właścicielka konia pełnej krwi arabskiej imieniem Bucefał - dawnej dumy ojca.
* Czasem, gdy wieczory stają się wyjątkowo długie, a myśli smutne siada w jednym z foteli w salonie i spoglądając na okolicę, brzdąka na harfie.
* Absolwentka studiów muzycznych Uniwersytetu Florenckiego.
* Uczulenie na wanilię.
* Blizna na prawym przedramieniu pozostała po jednej z kłótni z byłym narzeczonym skrywana pod tatuażem przedstawiającym motyla siedzącego na kwitnącej gałązce czereśni.
* Częste eksperymenty kulinarne, które nie zawsze kończą się sukcesem. Elio czasem żartuje, że jego siostra dość często zapomina, że kuchenne sprzęty to nie orkiestra, a ona to nie dyrygentka. Po takiej docince zazwyczaj szybko umyka, by nie oberwać od niej wilgotną szmatką lub czymś podobnym.
* Ojciec nazywa ją imieniem swojej ś.p. żony brzmiącym Orella.
* Nieświadoma przyszła mama tłumacząca swoje coraz większe zmęczenie i dziwne upodobania jedzeniowe nowym środowiskiem.
* Jedyne dziecko sławnej powieściopisarki i pasjonującego się myślistwem jockeya.
* Zastępcza właścicielka konia pełnej krwi arabskiej imieniem Bucefał - dawnej dumy ojca.
* Czasem, gdy wieczory stają się wyjątkowo długie, a myśli smutne siada w jednym z foteli w salonie i spoglądając na okolicę, brzdąka na harfie.
* Absolwentka studiów muzycznych Uniwersytetu Florenckiego.
* Uczulenie na wanilię.
* Blizna na prawym przedramieniu pozostała po jednej z kłótni z byłym narzeczonym skrywana pod tatuażem przedstawiającym motyla siedzącego na kwitnącej gałązce czereśni.
* Częste eksperymenty kulinarne, które nie zawsze kończą się sukcesem. Elio czasem żartuje, że jego siostra dość często zapomina, że kuchenne sprzęty to nie orkiestra, a ona to nie dyrygentka. Po takiej docince zazwyczaj szybko umyka, by nie oberwać od niej wilgotną szmatką lub czymś podobnym.
* Ojciec nazywa ją imieniem swojej ś.p. żony brzmiącym Orella.
* Nieświadoma przyszła mama tłumacząca swoje coraz większe zmęczenie i dziwne upodobania jedzeniowe nowym środowiskiem.
* Jedyne dziecko sławnej powieściopisarki i pasjonującego się myślistwem jockeya.
「R」
Odautorsko
[wpadam powitać twoją uroczą pannę, którą przetrzepało życie na wiele sposobów. Oj, lubimy takie historię ;> Ja tam bym spróbowała jej kuchennych rewolucji! A nuż nie jest tak strasznie jak sobie mówi hehe
OdpowiedzUsuńBaw się dobrze z drugą postacią ]
Inka
Rose opuściła Mariesville tylko na okres studiów, które miały trwać znacznie dłużej niż ostatecznie trwały, przez niespodziankę, która w tej chwili była wyższym od niej o głowę szesnastolatkiem, który na jej szczęście przejawiał jedynie nieśmiałe objawy bunty. Pracowała w szkole dłużej, niż Reed był nastolatkiem, dlatego wiedziała, że bunt jest naturalną częścią okresu dorastania, ba! Doskonale pamiętała, jak sama buntowała się przeciwko zasadom rodziców, które Ci, podobnie do niej, wymyślili chyba tylko po to, by miała się przeciwko czemu burzyć. Zakazywali jej zrobienia sobie dodatkowych dziurek w uchu, więc oczywistym było, że je zrobiła i dostała za to niezbyt dużą burę, ale jednak burę – ona poczuła, że udało jej się pokazać niezależność, zaś jej rodzice cieszyli się, że nie zrobiła tego upijając się na piętnastych urodzinach koleżanki. To zrobiła dopiero w wieku lat dziewiętnastu, kiedy nie mogli już jej dać szlabanu, za to cały dzień sprawiali, że pierwszy i ostatni kac w jej życiu był wybitnie bolesny. Ona Reedowi zakazała farbowania włosów, więc ufarbował je latem z siostrą, za co oboje mieli zakaz wychodzenia z domu przez cały tydzień – Rosie nie była przekonana, kto przez ten czas cierpiał bardziej, bo nastolatkowie nie dość, że przez cały ten okres kłócili się o każdą najmniejszą rzecz, to jeszcze oczekiwali, że ona będzie rozjemcą. Od tamtej pory Rose miała nauczkę, że jedyna karą, którą mogła bez skrupułów wykorzystywać, było groźne, pełne dezaprobaty milczenie, kręcenie głową i spojrzenie, które i tak wykorzystywała bardzo rzadko, bo dzieciaki miała zwyczajnie świetne. Takie, na które nawet, jeśli coś przeskrobały to nie potrafiła się na nie gniewać.
OdpowiedzUsuń— Pani Leiva, mamy drobny problem z Elio. Myślę, że dobrze byłoby, gdyby pojawiła się pani w szkole, bo to raczej nie jest rozmowa na telefon… — powiedziała Rose, zerkając kątem oka na chłopaka siedzącego w jej gabinecie. Wiedziała o jego sytuacji, wiedziała w zasadzie o sytuacji wszystkich uczniów w swojej szkole, jeśli ta sytuacja w jakiś sposób odbiegała od względnie normalnej, takiej, którą dało się ubrać w stereotyp normalnego domu. Wiedziała też, że jej zadaniem jako wicedyrektorki było czułe, spokojne, taktowne zaopiekowanie się każdą taką sytuacją, jeśli miała wpływ na ucznia i jego edukację.
Rosie Paraquat🌹