Wayne Alexander
12.09.1988 — właściciel firmy stolarskiej Alwood — dom na obrzeżach Farmington Hills — rozwodnik — samotnie, z pomocą rodziców wychowuje czteroletnią Hazel i dziesięcioletniego Jacoba — w Mariesville od zawsze
O Waynie Alexandrze wiele można byłoby mówić, bo chociaż nigdy nie zrobił w swoim życiu niczego spektakularnego, nie znajdował się na nagłówkach tabloidów, to na podstawie historii, które go spotkały można byłoby napisać książkę. Nie jedną, ale trzy, o trzech kobietach, które swoim odejściem zatrzęsły jego życiem w posadach, za każdym razem zupełnie zmieniając znaną mu rzeczywistość.
Pierwszą była matka, która kierowana znudzeniem rolą kury domowej, postanowiła, że wyrusza w wielki świat, aby odnaleźć siebie. Wayne miał wtedy sześć lat i zupełnie nie rozumiał, czemu mama nie może odnajdywać siebie w Mariesville, albo czemu nie mogła go zabrać ze sobą, skoro to on był ukochanym, najmłodszym synkiem, wiecznie rywalizującym o uwagę ze starszą siostrą i wygrywającym te potyczki niemal za każdym razem. Odejście Pani Alexander było dla niego przykre, ale nie złamało mu serca, którym w moment zaopiekował się troskliwy ojciec i dziadkowie. Cała trójka nie pozwoliła, by sześcioletni chłopiec, z obdartymi kolanami, płakał za kobietą, która nawet nie dzwoniła, tylko wysyłała ckliwe listy, tandetną biżuterię dla siostry i samochodziki Hot Wheels dla niego. Mimo braku jednego rodzica, miał dobre dzieciństwo.Drugą kobietą była jego szkolna miłość, która odeszła w sposób znacznie bardziej dramatyczny, ale równie niespodziewany i której odejścia nie dało się już zająć samochodzikami, kolorowankami, czy grą w piłkę. Pustki po niej nie zapełniła też kilkutygodniowa podróż motocyklem po Stanach Zjednoczonych, która miała być hołdem dla ich niespełnionych planów i marzeń. Wtedy też Wayne zrozumiał, że nigdy nie znał tak prawdziwie ani jej, ani swojej matki, bo nie da się kogoś poznać tak naprawdę i jesteśmy w stanie zobaczyć jedynie tyle, ile nam samym ktoś pokaże.
Trzecią kobietą była jego żona, z którą starał się budować szczęśliwe życie, ale którą nie potrafiło zadowolić ani miasteczko, ani możliwości które oferowało, ani on sam, który według niej tych możliwości nie miał wystarczająco. Wychodząc za przepiękną dziewczynę, poznaną w barze w Camden, która opowiadała mu o swoich wielkich planach nachylając się nad kolorowym drinkiem, powinien był wiedzieć, że właśnie patrzy na młodszą wersję własnej matki i że ta historia też nie ma prawa zakończyć się inaczej.
Odautorsko:
Witam serdecznie i zapraszam :)
można mnie znaleźć tu: highoctanewater@gmail.com
Poniższe wpisy mogą zawierać treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.

[Doczekałyśmy się ^^ ]
OdpowiedzUsuńDahlia
[Oj Octanka szaleje z postaciami ^^ I mamy nasyp samotnych rodziców heh daje @teamrodzice.
OdpowiedzUsuńPowodzenia z ta i kolejną postacią. Obyś miała siły na wszystkie z nich. Karta jest urocza jak jego dzieci. Oddaj im misia ;p]
Ines
[Chciałoby się powiedzieć, żeby sobie te baby odpuścił, naprawdę, ale czymże jest życie bez miłości? :D Trzymam kciuki za Wayne'a bardzo mocniutko – niech mu się tutaj wiedzie!
OdpowiedzUsuńDużo, dużo weny i samych wciągających wątków!]
Aria Kennedy 🖌️🎨