18.04.2026

[KP] Riley Hayes

Riley Hayes
właść. Riley Cole Hayes — ur. 12.11.1994 w Abilene, Texas — nowicjusz — kowboj — prawa ręka zarządcy rancza w Davenport Ranch — trener koni w Mitchell's Horse Farm, gdzie pojawia się raz do dwóch razy w tygodniu — syn Duke'a i Eleny Hayes, właścicieli Hayes Cattle Ranch mieszczącego się ok. 40 km od Abilene — starszy brat Wyatta — w Mariesville od kilku miesięcy — mieszka na terenie rancza — jeździ czarnym, czternastoletnim pickupem — naturalna smykałka do mechaniki — złota rączka; naprawi prawie wszystko — fan muzyki country oraz klasycznego rocka — były zawodnik rodeo, który ma na koncie kilka tytułów — od dziecka zakochany w koniach i życiu na wsi — wolny duch, stroniący od zobowiązań — relacje
Jeden telefon.

Tylko tyle wystarczyło, byś porzucił pracę w Sunset Ridge Ranch i pojawił się w Mariesville, z całym życiowym dobytkiem zmieszczonym w jednej walizce. Tylko i aż tyle, aby stać się prawą ręką zarządcy rancza — człowiekiem od rzeczy, których inni nie chcą dotykać. Od koni, które nie chcą nikogo słuchać. Od chaosu, który trzeba zamienić w pracę. Tobie to jednak wcale nie przeszkadza, bo lubisz wszystko, co trudne. Zarządcę Davenport Ranch poznałeś wieki temu, całkiem przypadkiem, gdy pracowałeś sezonowo na jednym z teksańskich rancz. On został wysłany w ramach nadzoru nad spędem bydła i organizacją pracy, ty miałeś z nim współpracować. Tak zaczęła się wasza znajomość, nie sądziłeś tylko, że rozwinie się z tego tak trwała przyjaźń. A już na pewno nie zakładałeś, że wylądujesz w kolejnym zadupiu amerykańskiego południa, jak gdyby brakowało ich w Teksasie. Przeleciałeś już przez Abilene, San Angelo, Sweetwater i kilka innych rancz rozsianych tak daleko od miejskiej cywilizacji, że jedyne co ci towarzyszyło, to nadzieja, że tam nie umrzesz. Mariesville nie jest więc wyjątkowe. To kolejne miejsce na mapie, z którego pewnie znikniesz za kilka miesięcy, najwyżej za rok czy dwa. Nie wiążesz się z niczym na stałe, życie traktując jak płótno, na którym stawiasz losowe kroki. Wszystko jedno, nie masz przecież żony, dzieci, nie masz nawet psa, a co dopiero domu. Wszystko jedno, bo człowiek, którego całe życie nazywałeś ojcem, wyrzucił cię z domu i pozbawił nawet drobnego centa, gdy miałeś zaledwie dwadzieścia lat. Bolało, a potem, gdy już przestało, zrozumiałeś że nigdy byś go nie zadowolił. Ani jego, ani matki, która sama nie wie czego chce od życia, szczęścia szukając w alkoholu.
Szukałeś więc, najpierw akceptacji, potem radości z życia, skacząc z jednego rancza na drugie, biorąc udział w rodeach i ucząc się, że czasem proste, choć z lekka szalone rzeczy dają ci smak czegoś, co przypomina prawdziwe życie. Nie szukasz więc wielkich rzeczy, nawet jeśli masz ku temu predyspozycje. Może właśnie dlatego wystarczył tylko ten jeden telefon, byś pojawił się w Mariesville — kolejnej nazwie na liście zdobytych miejsc, choć w głębi wiesz, że to jest dużo bardziej wyjątkowe niż pozostałe. Bo to właśnie tutaj wychowywała się zarówno twoja matka, jak i mężczyzna, który może być twoim ojcem.

A ty, bez żadnego konkretnego planu, masz utkać coś z tego, co tym razem dało ci życie.


Cześć! Zapraszamy :) ✉️ cinnamoonlattee@gmail.com 📝 wątki: 1/...

6 komentarzy:

  1. [Bardzo lubię tych Twoich panów, chociaż ciężki los na nich sprowadzasz. Strasznie samotny wydaje się być Riley, więc mam szczerą nadzieję, że to odmieni się w Mariesville i odnajdzie tutaj coś, przez co warto będzie zostać na dłużej! Życzę Ci samych wspaniałych wątków, a gdybyś miała ochotę na jakiś to wiesz, gdzie mnie znaleźć ;) ]

    Tessa, Rosie, Wayne

    OdpowiedzUsuń
  2. [Mariesville jest bardzo wyjątkowe! Abigail chętnie mu pokaże, że nie tylko dobrze, że tu przyjechał, ale że warto się zatrzymać, a nawet zostać! 🤭 Wspaniale, że zjawiasz się z kimś nowym, cudownie poznawać Twoje postaci! To prawda, że on wydaje się samotny i przez całą kartę, jaką przeczytałam, zabrakło mi ciepła, jakby w ogóle nigdy nie miał szansy go poznać. Bardzo to przykre, ale zawsze można to zmienić!
    Dobrej zabawy, jeśli nie masz nas jeszcze dość, chodź do nas! 🍾🌸💕]

    Abigail

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć, hej!
    Dobrze Cię widzieć z kolejną postacią – im więcej dobrych bohaterów, tym lepiej, ot co :D
    Riley wydaje mi się kimś, kogo określa się mianem spoko gościa, który jak trzeba coś zrobić, to właśnie to zrobi. Ostatecznie mam nadzieję, że znajdzie w Mariesville i akceptację, i swoje miejsce i spokój.
    W razie chęci zapraszamy do siebie, może tym razem uda nam się coś wymyślić!]

    Aria Kennedy 🖌️🎨

    OdpowiedzUsuń
  4. [cześć i czołem,
    z chlebem i solą się witamy i o zdrowie pytamy ;)
    Cóż ja więcej mogę powiedzieć, niż to co już zostało przedstawione. Pan wyszedł cudnie, jak każda postać, która tworzysz ;p
    Dużo weny i dobrej zabawy z nowa postacią. Zapraszamy w razie chęci ;)]

    Ines

    OdpowiedzUsuń
  5. [Najpierw przyciągnęłaś mnie tu głównym zdjęciem niczym magnesem o olbrzymiej mocy, by potem podkreślić słuszność tej decyzji jego historią, a przynajmniej tą częścią o ciągłych podróżach. Pozostałych fragmentów życia Riley'a raczej trudno zazdrościć... Mam jednak nadzieję, że w naszym uroczym Mariesville uda mu się choć przez krótki moment uzyskać coś na kształt spokoju.
    PS. Za moment wpadnę na maila.]

    Max & Nerea

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Hejka! Dziękuję za pierwszy komentarz <3 Przybywam tutaj, ponieważ Jackson ma już wąteczki, z Dawsonem może być nieco trudno o konkretny punkt zaczepienia, a u Riley'a pustki, które aż proszą się o gierki. ;) Co prawda, w tym przypadku randomowe spotkanie ma chyba największy sens... Dla mnie osobiście nie ma problemu, ale ludzie mają różne preferencje, więc daj czy możemy nad takim spotkaniem myśleć, czy jednak wolisz innego typu rozgrywki. Tymczasem udanego wątkowania! ]

    Millie

    OdpowiedzUsuń