Dopuszczalność wcześniejszego zasłonięcia, aczkolwiek byłabym wdzięczna za wspominkę.
Uwaga ! Możliwe treści uznawane za niewłaściwe dla osób niepełnoletnich. Czytasz na własną odpowiedzialność.
Podkład: Skillet - Shout your freedom
Prawdziwa miłość jest zawsze chaotyczna. Gubisz się, tracisz trzeźwy osąd. Nie umiesz się bronić. Im większa miłość, tym większy chaos.
Maik Pavels
Urodzony19/07/2001, Salzburg (Austria)
ObywatelstwoAustriackie i niemieckie
JęzykiNiemiecki, łaciński, francuski i angielski
ZawódListonosz
DodatkowoRenowator staroci
GrupaNowicjusz
Księgażycia
Mariesville powitało go śpiewem ptaków informujących o nastaniu kolejnego słonecznego, choć wciąż nieco chłodnego marcowego poranka. Tak jakby usilnie chciało pokazać się strudzonemu nieznajomemu ze swojej najlepszej strony. Dziś śmieje się, że ta urocza mieścinka wydająca mu się jeszcze wtedy niemal krańcem świata, najwidoczniej musiała podświadomie przeczuwać, iż potrzebował jej silnych ramion, by zapomnieć o niedowierzających minach krewnych, gdy wreszcie przyznał się, że z monachijskiego seminarium duchownego usunięto go już na początku drugiego roku pod zarzutem przemycania narkotyków do bursy. Okrutna prawda była jednak taka, że prochy, które odkryto w szafce należącej do Maika stanowiły własność jego ówczesnej dziewczyny, a on zwyczajnie wziął winę na siebie, wiedząc że gdyby na światło dzienne wyszła informacja, że nie tylko nieopatrznie zakochał się w córce mafiozy stojącego na czele miejscowego gangu motocyklowego, ale także od czasu do czasu przenocowywał ją w swoim pokoju, najprawdopodobniej oboje skończyliby za kratkami. A tak całą sprawę zamknięto we własnym gronie, a on dorobił się jedynie złamanego serca i nadszarpniętego honoru.
Autochtoni mający go początkowo za kolejnego wielkomiejskiego wygnańca i wolnego strzelca, który ze znudzoną miną zniknie z ich świata tuż po odbyciu kary wygnania nałożonej przez zamorskich rodziców, szybko uznali go za lekkiego dziwaka, jednego z tych których obcy akcent i wygląd wciąż pasują bardziej do europejskich metropolii, lecz sercem i duszą wydającego się być od dawna zwykłym wiejskim chłopakiem. Dość nietypowe połączenie, nieprawdaż ? Sam do końca nie potrafi zrozumieć, co mogła mieć na myśli pierwsza osoba, która go tak określiła. Grunt, że się przyjęło, a oni wreszcie zamiast irytować się jego całkowicie nieumyślnymi pomyłkami ich imion i nazwisk, poprawiają go ze śmiechem, informując że znowu znalazł się pod niewłaściwym adresem i wskazując prawidłowy. Chwała Bogu, że po tych wszystkich tygodniach podobne przypadki stają się coraz rzadsze, bo jeszcze niedługo zasłużyłby sobie na tytuł najbardziej roztrzepanego listonosza w dziejach miasteczka. Za to historie opowiedziane mu przez wszystkie gadatliwe staruszki pamięta doskonale nawet po wielu dniach. Do tego stopnia, że nie zauważył nawet momentu, w którym nagle stał się dla nich kimś w rodzaju spowiednika. Razem z listami, paczkami, gazetami oraz wieloma innymi rodzajami przesyłek każdego ranka dostarcza pod strzechy najnowsze plotki i szeroki, zaraźliwy uśmiech. Jest jednym z tych ziemskich aniołów, które instynktownie zdają się pojawiać wszędzie tam, gdzie ktoś potrzebuje ich wsparcia. Po godzinach nie tylko nadaje nowe życie różnorodnym starym gratom. Chętnie zaopiekuje się dziećmi sąsiadów, czy zrobi zakupy tej starszej pani z końca ulicy albo podrzuci ją do lekarza, a potem w milczeniu wysłucha jej żalów, choć wielokrotnie nie chcą tego już robić nawet jej właśni krewni.
Autochtoni mający go początkowo za kolejnego wielkomiejskiego wygnańca i wolnego strzelca, który ze znudzoną miną zniknie z ich świata tuż po odbyciu kary wygnania nałożonej przez zamorskich rodziców, szybko uznali go za lekkiego dziwaka, jednego z tych których obcy akcent i wygląd wciąż pasują bardziej do europejskich metropolii, lecz sercem i duszą wydającego się być od dawna zwykłym wiejskim chłopakiem. Dość nietypowe połączenie, nieprawdaż ? Sam do końca nie potrafi zrozumieć, co mogła mieć na myśli pierwsza osoba, która go tak określiła. Grunt, że się przyjęło, a oni wreszcie zamiast irytować się jego całkowicie nieumyślnymi pomyłkami ich imion i nazwisk, poprawiają go ze śmiechem, informując że znowu znalazł się pod niewłaściwym adresem i wskazując prawidłowy. Chwała Bogu, że po tych wszystkich tygodniach podobne przypadki stają się coraz rzadsze, bo jeszcze niedługo zasłużyłby sobie na tytuł najbardziej roztrzepanego listonosza w dziejach miasteczka. Za to historie opowiedziane mu przez wszystkie gadatliwe staruszki pamięta doskonale nawet po wielu dniach. Do tego stopnia, że nie zauważył nawet momentu, w którym nagle stał się dla nich kimś w rodzaju spowiednika. Razem z listami, paczkami, gazetami oraz wieloma innymi rodzajami przesyłek każdego ranka dostarcza pod strzechy najnowsze plotki i szeroki, zaraźliwy uśmiech. Jest jednym z tych ziemskich aniołów, które instynktownie zdają się pojawiać wszędzie tam, gdzie ktoś potrzebuje ich wsparcia. Po godzinach nie tylko nadaje nowe życie różnorodnym starym gratom. Chętnie zaopiekuje się dziećmi sąsiadów, czy zrobi zakupy tej starszej pani z końca ulicy albo podrzuci ją do lekarza, a potem w milczeniu wysłucha jej żalów, choć wielokrotnie nie chcą tego już robić nawet jej właśni krewni.
Zakurzonapółeczka
* Absolwent Royal Roads University, conflict analysis and management.
* Mieszkaniec wynajmowanego domu w dzielnicy Riverside Hollow dzielonego głównie z turystami.
* Właściciel stalowoszarego Forda Explorera.
* W pracy poruszający się głównie za pomocą roweru lub hulajnogi.
* Opiekun Dodo (retriever z Nowej Szkocji, mała niespodzianka pozostawiona przez jednego z chwilowych współlokatorów) i Aramisa (asystujący duży szwajcarski pies pasterski wspierający go podczas napadów somnambulizmu).
* Karmiciel Portosa (kota syberyjskiego, o którego istnieniu dowiedział się dopiero oglądając zapisy z zamontowanej w ogrodzie fotopułapki).
* Dwóch starszych braci i jedna młodsza siostra.
* Kryptobiseksualista.
* Cichy wielbiciel tutejszych szarlotek i dyniowych przetworów.
* Kiedy tylko pogoda na to pozwala, wita dzień siedząc na balkonie z kubkiem waniliowo-orzechowej kawy i miską parującej kaszy manny z owocowymi dodatkami.
* Mieszkaniec wynajmowanego domu w dzielnicy Riverside Hollow dzielonego głównie z turystami.
* Właściciel stalowoszarego Forda Explorera.
* W pracy poruszający się głównie za pomocą roweru lub hulajnogi.
* Opiekun Dodo (retriever z Nowej Szkocji, mała niespodzianka pozostawiona przez jednego z chwilowych współlokatorów) i Aramisa (asystujący duży szwajcarski pies pasterski wspierający go podczas napadów somnambulizmu).
* Karmiciel Portosa (kota syberyjskiego, o którego istnieniu dowiedział się dopiero oglądając zapisy z zamontowanej w ogrodzie fotopułapki).
* Dwóch starszych braci i jedna młodsza siostra.
* Kryptobiseksualista.
* Cichy wielbiciel tutejszych szarlotek i dyniowych przetworów.
* Kiedy tylko pogoda na to pozwala, wita dzień siedząc na balkonie z kubkiem waniliowo-orzechowej kawy i miską parującej kaszy manny z owocowymi dodatkami.
Pogawędkiudautorskie
* Prywatny limit postaci oficjalnie osiągnięty. Więcej męczyć nie będę.
* Znowu wzięło mnie na sentymenty, stąd kolejna lekka inspracja filmem pt. Zakazany owoc w reżyserii Edwarda Nortona.
* Przytoczony fragm. pochodzi z książki pt. Białe jabłka pióra Jonathana Carrolla.
* Na zdjęciu widnieje niemiecki TikToker Bene Schulz.
* Rodzeństwo do przejęcia.
* Chętnie przyjmiemy dłuższe i krótsze romanse.
* Jesteśmy otwarci na wszelkie inne wątki i relacje.
* Źródło kodu: Emme's Codes.
* Ewentualna dodatkowa droga kontaktu: mailowo pod ptkaln@gmail.com lub na Discordzie pod pantera_sniezna.
* Znowu wzięło mnie na sentymenty, stąd kolejna lekka inspracja filmem pt. Zakazany owoc w reżyserii Edwarda Nortona.
* Przytoczony fragm. pochodzi z książki pt. Białe jabłka pióra Jonathana Carrolla.
* Na zdjęciu widnieje niemiecki TikToker Bene Schulz.
* Rodzeństwo do przejęcia.
* Chętnie przyjmiemy dłuższe i krótsze romanse.
* Jesteśmy otwarci na wszelkie inne wątki i relacje.
* Źródło kodu: Emme's Codes.
* Ewentualna dodatkowa droga kontaktu: mailowo pod ptkaln@gmail.com lub na Discordzie pod pantera_sniezna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz