13.04.2026

[KP] Pomme Baron


rozwódka | dwadzieścia sześć lat | rodzice właścicielami wytwórni filmowej l’illusion | nie zajmuje się niczym konkretnym. Nie musi. Rodzice zawsze się wszystkim zajmowali, zajmują i będą zajmować. | w Marsiesville od trzech miesięcy

Pomme nie musi się czymś zajmować. Jest jak wolny ptak, ze stałymi dochodami w postaci kart kredytowych od tatusia. Pomme studiowała, ale tylko po to, aby nikt z rodziny nie mówił, że niczego się nie podjęła. Rzuciła studia na drugim roku uznając, że to i tak nie ma najmniejszego sensu. Rzeczoznawstwo nie było dla niej. Rzeczoznawstwo brzmiało fajnie. Brzmiało jak coś, czym można się pochwalić. Okazało się jednak niewystarczająco fajne dla Pomme. Pomme nie była wystarczająco zainteresowana tym, co tylko z pozoru wydawało się być czymś. Czymś było kiedyś pokazywanie się na imprezach, wciąganie koki i palenie cracku, ślub z nieznajomym facetem i wizja wspólnych wieczorów w oparach marihuany. Mariesville zdecydowanie nie jest czymś. Bycie w Mariesville wcale nie jest cool. Cool było w LA, gdy dla odmiany pieprzyła się z poznanym w klubie facetem, bo mąż wydawał się tak cholernie nudny. Nie wiedziała nawet, po co właściwie go ze sobą tam wzięła. Bycie w Mariesville to szantaż. Bycie w Mariesville to przyrzeczenie, że się zmieni, że wróci ukochana, maleńka Pomme. Mariesville lub odcięcie od rodzinnych pieniędzy. Nie zastanawiała się długo. Spogląda w lustro i ugniata miękkie, rdzawe loki. Nakłada jasny podkład na twarz i przeciąga czerwoną pomadkę na wargach. Używa ulubionych, mocnych perfum i zakłada kaszmirowy sweter. Zarzuca na ramiona jesienny prochowiec, wsuwając na nogi ulubione szpilki. Nie czuje się tutejsza, ale doskonale wie, że właścicielka najbliższej piekarni to ciotka tego sprzedawcy w aptece. Sprzedawczyni kwiatów dokładnie wie, które są ulubionymi Pomme. A Pomme się nudzi. Co wieczór przesiaduje w miejscowym pubie, barmani ją kojarzą, ale ona i tak od czasu do czasu przedstawia się jako ktoś inny i czeka. Czeka na wielką przygodę swojego życia, na kogoś, na coś, chyba na znak. Tylko jaki i po co? 

wszelkie ustalenia na e-mailu wyborowealoe@gmail.com; buźka ukochanej Darii Sidoruchk/Reytel

3 komentarze:

  1. [hejo ;) Wpadam przywitać z chlebem i solą, niczym bym była na jakimś weselu (wybacz- głupawka w mnie wzięła), a w tym przypadku z kawką i ciastkiem.
    Pewna siebie osóbka, która wie czego chce i nie boi się tego pokazać. Oby znalazła tego kogo szuka jak najszybciej ;)
    Dużo pozytywnej energii i dooobrej zabawy ;)]

    Ines

    OdpowiedzUsuń
  2. [Ależ ona jest magnetyczna! ✨ Mariesville tylko czeka, aż nim wstrząśnie! 🍾 Do boju! Wspaniała jest, elektryzująca, mocna. Piękny kontrast do sielankowej wiochy! ❤️ Dobrej zabawy! ]

    Abigail

    OdpowiedzUsuń
  3. [Pomme chyba zostanie ulubioną klientką Deana. 🤭 A na pewno najciekawszą jaką miał w ostatnim czasie. 😌]

    Pan Barman🍹

    OdpowiedzUsuń