Tessa
✽ THERESA MOORE, DE DOMO GARCIA SOTOMAYOR ✽ 17/11/1993 ✽ MŁODSZA SIOSTRA ✽ LOKALNA BOHATERKA ✽ FUNKCJONARIUSZKA POLICJI ✽ MARNOTRAWNA CÓRKA MIASTECZKA, KTÓRA WRÓCIŁA PO DWÓCH LATACH SPĘDZONYCH W AUGUŚCIE ✽ DUMNA, ADOPCYJNA WŁAŚCICIELKA DIVY, EMERYTOWANEJ K9 ✽ ROZWODNICZKA ✽ NA NOWO PRÓBUJE ODNALEŹĆ SIĘ W MARIESVILLE ✽ MIESZKA Z BYŁYM MĘŻEM ✽ DUŻO BIEGA ✽ OD ROKU W TERAPII ✽
Pierwszy raz próbowała uciec, mając sześć lat. Do kartonu po papierze ksero włożyła misia, bawełniane majtki, szczoteczkę do zębów oraz pięć dolarów i dwadzieścia centów — cały swój dobytek, który wydawał się być przydatny w podróży. Pudełko wyniosła na ganek ze skrzypiących desek i usiadła na nim. Czekała aż do powrotu matki, bo choć jej zamiary były wielkie, nie wiedziała jeszcze, dokąd można uciec.
Tamtego dnia jej brat nie wrócił na noc, więc od samego rana trwała sroga awantura, zakończona wyzwiskami, trzaskaniem drzwiami i znajomym syknięciem kapsla od piwa, które towarzyszyło jej ojcu, ilekroć potrzebował uspokoić nerwy. Bardzo często były one wzburzone, a Tessa bardzo nie lubiła, kiedy później ojciec gubił słowa — jakby język nie nadążał za gniewem.
W wieku dwunastu lat po raz pierwszy uciekła z torbą — nie było już w niej misia, za to były pieniądze ukradzione bratu, bielizna i mapa stanu z zaznaczoną drogą do domu babci Marii. Wreszcie miała cel podróży. Powód jednak się zmienił — nie tylko bełkotliwy głos ojca zaczął jej przeszkadzać; doszło do tego dziwne zachowanie Juana, który schudł, jakby zapadł się w sobie, i nijak nie przypominał wesołego nastolatka, którego kochała jako mała dziewczynka. Bała się o niego, ale tak samo bała się jego.
Jej krótki pobyt na gigancie zakończył się lodami z lokalną policjantką, która znała sytuację jej rodziny, ale też wiedziała, jak działa system, na którego łaskę miałaby skazać małą dziewczynkę z wiecznie roztrzepanymi włosami i trochę brudnymi kolanami.
Mając szesnaście lat, potrafiła przebiec drogę do domu Carol w mniej niż piętnaście minut — rekordowo zajęło jej to dokładnie dziewięć minut i czterdzieści osiem sekund, kiedy, w obawie o własną skórę, wyjątkowo zmotywowana gniewem ojca, pędziła przed siebie z czerwonym śladem na policzku. Znamion takich nosiła już wiele, co trudno byłoby ukryć komukolwiek innemu, ale nie jej — nikt przecież nie zauważa biedy, gdy ta istnieje od zawsze. Znana patologia wtapia się w otoczenie, ignorowana wzruszeniem ramion albo machnięciem ręki, podsumowana słowami: „to taka rodzina”.
Po siedemnastu latach prób w końcu udało jej się uciec w ramiona mężczyzny, który osłonił ją przed sennymi marami zabierającymi oddech. W silnym uścisku znalazła ukojenie, ale niespokojna natura — przyzwyczajenie wytatuowane w stopach — nakazywała jej uciekać z Mariesville tak daleko, jak to możliwe. Jedyną szansą na kolejną podróż było odcięcie gałęzi, którymi splątała się z Jaxem, a którego korzenie w miasteczku sięgały samego rdzenia ziemi.
Przez dwa lata żyła bez szczęścia, ale w końcu w miejscu, w którym nie widziała czającego się za rogiem niebezpieczeństwa, wspomnień wracających z częstotliwością czkawki ani ciężaru wstydu. Wreszcie też nikt jej do nikogo nie porównywał. Była Tessą — tylko i aż.
Do miasteczka wróciła, by zająć się chorą matką.
Odautorsko:
Witam serdecznie i zapraszam :)

[ Podglądałam, a co mi tam! I muszę powiedzieć, że ja w pełni rozumiem Tesse. Nie wiem czy Jax ją rozumie, ale ja tak... Bo mechanizmy przetrwania robią swoje i czasami nawyki pchają do najgorszych możliwych rozwiązań.
OdpowiedzUsuńOby terapia pomogła, bo Jax to fajny facet, może coś jeszcze uda się naprawić? :)
W razie chęci zapraszamy do nas! ]
Andy
[Biedna historia niczemu winnej dziewczyny, ale pocieszające jest to, że udało jej się zaznać spokoju, i że miała możliwość poczuć się po prostu sobą gdzieś w wielkim mieście. Serce na pewno ma wielkie, jeśli wróciła mimo wszystko, żeby zająć się chorą matką! Dlatego mam nadzieję, że ześlesz jej tutaj trochę szczęścia ☀️ Życzę dużo dobrej zabawy na blogu, a jeśli będziesz miała ochotę, to wpadaj od razu na maila!]
OdpowiedzUsuńRowan Johnson
& Tanner Gentry
[Octanka >.< j.w. tez podglądałam ;p co się stało z jej misiem? Też na giganta poszedł i nie wrócił? yay włączę poszukiwania ;p Przyjemna karta i dobrze się ja czytało.
OdpowiedzUsuńDobrej zabawy i samych dobrych wątków ;)]
Ines
[Dobrze widzieć Cię również tutaj! 💙 Tessa dużo przeżyła, a jej historia trafia prosto w serduszko, ale cieszę się, że ostatecznie doświadczyła szczęścia, bo zdecydowanie na nie zasługuje.
OdpowiedzUsuńTrzymam za nią kciuki w Mariesville! Dobrej zabawy i wiele, wiele weny!]
Aria Kennedy 🖌️🎨
[Po pierwsze - oczarowało mnie to zdjęcie, idealnie pasuje do Tessy. Po drugie karta wciągnęła mnie od pierwszego zdania, wielki szacun za tak dobry tekst. Ciężkie życie zmalowałaś swojej bohaterce, nie ma co. W razie chęci zapraszamy do siebie.]
OdpowiedzUsuńDahlia
[Ona jest przepiękna! A karty bije taka przygnębiająca historia, że aż się serce łamię.
OdpowiedzUsuńWidzę, że Mariesville zbiera w swoich progach mocno pokiereszowane osóbki. :( Jeśli chciałabyś jakoś pomyśleć nad powiązaniem naszych dziewczyn, to zapraszam, myślę, że mogłybyśmy je jakoś ze sobą spiknąć i może nieco ułatwić im żywot. ♥]
Mia Whitaker 🌷
[ Cześć i tu! Piękna treść i śliczny wizerunek, myślę że niewielu jest w stanie zrozumieć Tessę, bo ludzie lubią wybierać proste strony, a jej brak cierpliwości i ochoty na tłumaczenia. Ale musi mieć serce po właściwej stronie i wierzę, że nawet w Mariesville odnajdzie spokój, albo sama go sobie zbuduje. Abi nie potrafiłaby się z nią dogadać, bo jako przyjaciółka Jaxa musi być po jego stronie, ale... Kto wie, co by się stało, jakby znała całą historię ;) Udanej zabawy, w razie chęci, chętnie pomęczymy Was i tutaj 💕]
OdpowiedzUsuńAbigail