16.03.2026

[KP] Inês Rocha

Inês Rocha

31 lat - Braga, Portugalia - ukończone Universitat Politècnica de Catalunya z kierunkiem architektonicznym. Krótko w zawodzie. - Kelnerka w Java House Café - Mieszkanka miasta po ślubie -Trzy przeprowadzki - powrót do miasta rok temu  - Nowicjuszka - Wróciła do panieńskiego nazwiska - wdowa w teorii - matka 4-letniego Alexandra - chroniczne zmęczenie i bezsenność - amatorskie skrzypce - miłośniczka muzyki filmowej.

****

Praca przede wszystkim - tak wygląda cel jej istnienia, który trwał aż do dnia przeprowadzki. Nie chciała tego robić, ale musiała. Nie posiadała tyle pieniędzy odkąd walczyła o życie synka, który urodził się wcześniakiem. Po przejściu najtrudniejszego etapu poczuła przepływ nadziei, że jego stan się ustabilizuje na tyle, aby mogła znaleźć pracę, by chociaż trochę zmniejszyć długi finansowe. Wynajęła mieszkanie w kamienicy w dzielnicy Downtown, na które było ja stać nawet z długami. No i wszędzie było blisko. 

Cztery lata przeleciały szybko. Były gorsze i lepsze dni. A chociaż by nie wiadomo jak długo pracowała nie dawała rady. Czuła chroniczne zmęczenie, obolałe stopy czy bolący kręgosłup, ale nie narzekała. Brała dodatkowe zmiany, myśląc tylko o dziecku a sobie samej na ostatnim miejscu.

Miała męża, którego pochowała chociaż nigdy do końca nie była przekonana o jego śmierci. Nigdy nie odnaleziono jego ciała. Czekała długo na jakikolwiek znak, ale czas mijał nieubłaganie i w końcu się poddała. W końcu postawiła symboliczny grób. Co tym samym uświadomiło jej, że została całkiem sama z chorym Alexem. Nie bez powodu wybrała to imię - jest małym wojownikiem, perełką w oczach, która każdego dnia walczyła o oddech.

Rodzina i przyjaciele pomagała ile mogła, ale na dłuższą metę i oni się powoli wycofali, co raz mniej  składając wizyty. Rozumiała to. Najbardziej odczuwała samotne noce, dryfując gdzieś poza rzeczywistość, gdy w końcu miała chwilę dla siebie. Była na krawędzi załamania, gdy kolega z pracy się zadeklarował do pomocy. Drobne gesty i zaangażowanie sprawiły, że się trochę otworzyła, ale nie czuła do niego żadnej miłości. Chociaż się starał a to czasem pozwalając jej się kimnąć na zapleczu a to dawał swoje napiwki, które przyjmowała niechętnie. W końcu zaczęli się spotykać. Łapała się czasem, ze tak szybko złapał kontakt z jej synem. Mały potrzebował męskiego kontaktu a Tobias miał liczne rodzeństwo. Uśmiechała się z jego szczęścia. To było najważniejsze, ale nawet ten związek zaczynał się powoli rozpadać. Bardziej myślała o własnym synu niż o uczuciach. Łapała się na tym, iż było to niesprawiedliwe wobec niego, jednak nie umiała wybierać, gdy Alexowi nawracały duszności i trzeba było mu pomóc. 

W końcu, gdy któregoś dnia wróciła do domu ze szpitala, została cisze i zamknięta na stale kartkę z suchym: "Zostawiam cię. Nie dzwoń do mnie. T." Zamknęła oczy ciężko opierając się o ścianę, po której się zsunęła. Domyślała się tego od dawna, jednak miała nadzieję, że coś z tego wyjdzie. Pustka zalała jej serię, ale wstała z podłogi, podchodząc do fotografii stojącej na rozpadającej się ze starości komodzie. Wzięła ja do ręki i przytuliła kładąc się z nią do łóżka. Zasnęła po długim płaczu. Gdy nastał następny dzień i poszła do pracy, poruszała się w niej jak robot przeć całą zmianę i kolejną zbyt otępiała na otoczenie. Przestała myśleć, skupiając się na pracy i użeraniu się z trudnymi klientami.

----
Witamy się ciepło i powrotem na bloga po roku czasu.
Limit wątków: 1/3 
@: las.jest moim.domem@gmail.com 
FC: Lyndsy Fonseca

6 komentarzy:

  1. [Hej,
    Witamy oficjalnie i liczymy na świetną zabawę z duchami.]

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Wszyscy są tak bardzo doświadczeni przez los w Mariesville... Mam nadzieję, że Ines odnajdzie spokój i zdrowie przede wszystkim, bo musi żyć dla przesłodkiego Alexa <3 Andy na pewno wpadnie kiedyś na kawkę :) ]

    Andy

    OdpowiedzUsuń
  3. [Ale jej los zgotowałaś! Mam nadzieje, ze jednak uda się Ines ułożyć sobie jakoś życie. Jeśli chcesz, zapraszam do Olivii ☺️]
    Olivia

    OdpowiedzUsuń
  4. [Cześć! Znowu cierpienia, okrutny los i strata, naprawdę zero litości! Mam wrażenie, że z każdą kolejna postacią jesteśmy coraz bardziej paskudni dla naszych bohaterów i robimy im takie krzywdy głębokie, sięgające serca. Ale czuję też, że nasze postaci są coraz bardziej wytrwałe i silne! I tego życzę tej cudownej babce, aby podniosła się z kolan i ogarnęła swoje życie - dla siebie i synka i... Może dla kogoś jeszcze? :) Udanej zabawy!]

    Abigail

    OdpowiedzUsuń
  5. [Wiesz, myślałam, żeby np w jakiś dzień na rodzinnej farmie Olivii były zorganizowane jakieś zajęcia dla dzieciaków. Czasami jej rodzina organizuje takie coś - każda na koniach, karmienie ich, może też jakiś innych zwierzaków, bo pewnie też są tam jakieś inne, jak kozy, kury czy puchata krowa ☺️ co ty na to?]
    Olivia

    OdpowiedzUsuń
  6. [Cześć! Na misia już w torbie brakło miejsca, postanowił zostać w domu ;) Dziękuję za przywitanie i również życzę dobrej zabawy! ]

    Tessa

    OdpowiedzUsuń