Pokazywanie postów oznaczonych etykietą befcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą befcia. Pokaż wszystkie posty

12.05.2025

[KP] Hunter Mae

Hunter Mae
★ 11 maja 1996 ♉︎ Camden, GA ★ właść. Hunter Mae Williams ★ artystka country ★ córka Roberta Williamsa – prawnika korporacyjnego – oraz Olivii Williams – byłej hodowczyni koni ★ druga najstarsza z czwórki rodzeństwa ★ pięć lat młodsza siostra Riley i siedem lat młodszy brat Reese ★ trzy lata starszy brat Noel ★ pierwsze osiemnaście lat życia mieszkała z rodziną w Applewood Grove ★ wyprowadzka do Austin, TX zaraz po ukończeniu szkoły średniej ★ porzucone studia na UT Austin ★ nieruchomość w Los Angeles, której nie potrafi nazwać domem ★ czuje się bardziej jak wolny duch niż rodowita mieszkanka ★ powrót do Mariesville po latach nieobecności i wynajęty domek nad jeziorem na czas nieokreślony ★ odpoczynek, który niektórzy nazwaliby ucieczką, po wydaniu trzeciego w karierze albumu i blisko rocznej trasie koncertowej po Ameryce Północnej ★
And the road not taken looks real good now
Jak każda dobra amerykańska dziewczyna z sąsiedztwa lubi whiskey i jeansy. W jednej z tylnych kieszeni trzyma telefon, w drugiej poręczny notatnik o zagiętych rogach i to po ten drugi sięga, gdy w jej głowie robi się tłoczno. Niebieski tusz nigdy nie domywa się z jej prawej dłoni. Półki w domu to mniej biblioteczka, co cmentarzysko wiecznego spoczynku tych dobrych i złych pomysłów, do każdego przypisane kolejne wspomnienie. Jest do nich niemal niezdrowo przywiązana, mimo że większość z nich nigdy nie zobaczy światła dziennego, a o wielu z nich wolałaby zapomnieć.
Siada na krawędzi sceny i poświęca moment każdej twarzy w tłumie. Oni czują, że coś ją z nimi łączy, ale ona szuka i to nie jednej odpowiedzi. Co wieczór zamienia jedną z błyszczących gitar na to stare pudło z wersem wyskrobanym na tyle gryfu. Wybiera jedną z piosenek, które nigdy nie trafiły do radia, bo wie, że przynajmniej dla jednej osoby na tej widowni będzie ona znaczyła równie dużo, co dla niej. Być może będzie to ta o pierwszym pocałunku, a być może ta o ostatnim. Zastanawia się, czy kiedykolwiek jej posłuchał, i czy mu się podobała. Zastanawia się, czy spodobałaby się jej bratu, gdyby miał szansę ją usłyszeć, mimo że zawsze przeklinał ją, gdy grała w domu.
Ostatni ukłon trasy symbolicznie oddaje na scenie w Atlancie i koło się zamyka. W ramach celebracji idzie z całym zespołem do baru, gdzie stawia wszystkim drinki. Jest też tort i całe te bajery. W dalekim końcu korytarza, tuż przy drzwiach tylko dla personelu, z palcem w uchu dyskutuje z kimś przez telefon. Krótko, po później wraca i daje swojemu perkusiście flirtować z nią do końca nocy. Gdyby mogła, dałaby kolejny ukłon. Dziękuję, Atlanto. Byliście najlepszą publicznością, jaką mogłam sobie wymarzyć.
And it always leads to you and my hometown
Nie wraca do L.A. Walizkę ma już przygotowaną i ma w niej wszystko, czego mogłaby potrzebować. Następnego dnia w wynajętym pickupie mija znajomy znak na poboczu. Witamy w Mariesville. Mieszkańcy? Na pewno o jednego mniej niż dawniej. Liczy każdy nowy dom i każdy nowy szyld na Main Street. Zauważa odmalowaną szkołę, wycięte drzewo i wyasfaltowaną drogę. W sklepie na rogu zza kasy wita ją ten sam uśmiech otoczony o kilka zmarszczek więcej. O nic nie pyta, tylko mówi, jak miło ją znowu widzieć i bez słowa dorzuca do torebki batona z masłem orzechowym. W barze ten sam żartobliwy głos prosi ją o dowód. Grała tam na długo przed tym, zanim skończyła to dwadzieścia jeden, które usprawiedliwiałoby tam jej obecność. Pyta, czy któregoś wieczoru zniży się do tego, aby dla nich zagrać. Ale nie ma w jego głosie złośliwości, tylko duma. Jak mogłaby odmówić. Siada na pomoście, jej buty bujają się nad powierzchnią wody. Słyszy łagodną falę jeziora, kukułkę i trzepot ważki, ale jej gitara milczy. Na przeciwległym brzegu słońce ozłaca linię drzew na granatowym tle nadchodzącej ze wschodu burzy. Teraz, gdy ma przed oczami to uczucie, które tak bardzo starała się opisać, słowa nie wystarczają. Jej dłoń jest czysta.

★ ODAUTORSKO ★
To ja. Stare znajomości. Nowe. Ktoś chce razem pograć? Ktoś chce autograf? Ktoś chce zaplątać się w tajemnicze zaginięcie jej brata? Chodzą pogłoski, że nasza miejscowa pani doktor ma z tym, coś wspólnego...
💌 bethgansey@gmail.com 🎵 Taylor Swift


Poniższe wpisy mogą zawierać treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.

14.11.2024

[KP] Bunny Lowell

How's one to know I'd live and die for moments that we stole on begged and borrowed time?
Bunny Lowell
✿ 28 sierpnia 1992 ♍︎ portland, me ✿ większość dorosłego życia spędzona w nowym jorku ✿ była pogodynka w ABC NEWS ✿ od kilku miesięcy rozwiedziona z graczem nHl ✿ nowicjuszka w mariesville, do którego wcale nie uciekła przed skandalem ✿ comphet ✿ brudzi sobie ręce w green thumb nursery, mimo że ledwo potrafi utrzymać przy życiu nawet plastikowe rośliny ✿ zamieszkuje mały fixer-upper w riverside hollow ✿
Wygląda młodziej w brązowych włosach. Być może dlatego, że przypomina siebie za czasów zanim jeszcze życie ją przygniotło. Zmieniła fryzurę, rzuciła pracę, podpisała papiery i wyjechała. To miała być dla niej porozwodowa metamorfoza, symboliczny nowy początek, a jednak czuje się bardziej, jakby zmieniała tożsamość. Nie to, żeby przed kimkolwiek uciekała — w jej życiu to ona jest swoim największym wrogiem.

Rozwalić swoje małżeństwo to nie wyczyn, ale za jednym zamachem i całą drużynę hokejową? Śmiesznie czuje się w nowiutkich gumowcach; jeszcze lśniących i nierozchodzonych. Paranoja szepce na ucho, że każdy, kto w nich na nią spojrzy, będzie wiedział, że zdradzała rozgrywającego ze skrzydłowym. Bez orzeczenia o winie. Żeby nikt nie wiedział, co zrobiłaś - powiedział; dyndając tą decyzją nad jej głową, jakby okazywał jej litość i chronił jej reputację, a nie swoje własne ego.

Bała się skończyć trzydziestkę, ale starzenie jej nie grozi, gdy nadal zachowuje się jak małolata, która nie znosi konfrontacji. Nawet ze swoimi własnymi uczuciami. Małżeństwo miało być tym, czego potrzebowała. Romans miał być tym, czego chciała. Bo jak nie ten jedyny, to ten drugi. Omija wyrwę w swoim sercu szerokim łukiem jak drobną niedogodność, z którą przecież da się żyć.

Codziennie wieczorem wystawia na ganku talerzyk i wycofuje się do domu, aby przez okno podglądać pewną kocią przybłędę. Zaborczo marzy o tym, żeby pewnego dnia pozwoliła jej zostać i zamruczała, ocierając się o jej nogi. Ale to pewnie jedna z tych cwanych kotek, które żyją sobie luksusowo na kilka frontów. Pewnego dnia pojawia się znikąd, w sobie rozkochuje i nie boi się znikać, bo wie, że jak nie tu, to tam czeka na nią miska. Swój swojego zawsze rozpozna. Bunny miłość ukrywa pod otoczką obojętności i nic bardziej nie denerwuje jej od tego, kiedy ktoś traktuje ją w ten sam sposób, w który ona traktuje innych.

˚❀ . ˚ ✦ ✿ . ˚ .  ˚ ✿. ˚ ❀ ODAUTORSKO . ˚✦ .  ✿  ˚ ❀ * ˚ ❀ ✦ ˚ .
Mam tu dla was taką istotę, która da się kochać i nienawidzić, często gęsto ciężko znaleźć różnicę. Bunny dalej twardo stąpa po ścieżce autodestrukcji i bierze zakładników; więc zapraszam, jak chcecie coś poplątanego :> 
💌 bethgansey@gmail.com 👤 Aslıhan Malbora 🎵 Taylor Swift


Poniższe wpisy mogą zawierać treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.